“Czytajmy Zygmunta Krasińskiego!” – zachęca historyk Piotr Boroń [NASZ WYWIAD]

Dodano   1
  LoadingDodaj do ulubionych!

Zobacz także: Atak Rosji na Ukrainę. Boroń: Putin przekreślił ugodę perejasławską [NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Historia kołem się toczy! – Czy zgadza się pan z tym popularnym stwierdzeniem w kwestii Rosji? Tej Rosji, która w połowie XIX wieku w wyniku zbytniej ekspansywności, sprowokowała państwa zachodnie do stworzenia koalicji podczas wojny krymskiej, która ujawniła słabość Rosji i zadała jej poważną klęskę?

Piotr Boroń: To prawda, że historia lubi się w pewnym zakresie powtarzać i że w związku z tym może być nauczycielką życia, ale – pozostając w kręgu złotych myśli, dodam – historia nigdy nie powtarza się dokładnie tak samo, bo nigdy nie wstępujemy do tej samej wody w rzece. Unikajmy zatem schematyzacji. Fakt, że kilka elementów złożymy podobnie, nie uprawnia nas jeszcze do rozciągania podobieństwa na cały ciąg zdarzeń. Nawiązując jednak do wojny krymskiej, pragnę zachęcić do większego zainteresowania literaturą polityczną, jaką wówczas stworzyli nasi wybitni publicyści i pisarze z wieszczem Zygmuntem Krasińskim na czele.

Piotr Motyka: To chyba najmniej znany z naszych wieszczów…

Piotr Boroń: Niewątpliwie trudny, bo wymagający u czytelników sporej wiedzy historycznej zanim podejmą się lektury jego dzieł. A mniej znany chyba dlatego, że dla lewicy bardzo niebezpieczny, demaskujący jej potworności i głupotę. W tym upatrywał bym faktu, że znajomość jego dzieł jest odwrotnie proporcjonalna do wpływu lewicy na stan polskiej edukacji historycznej i literackiej.

Piotr Motyka: A dlaczego to właśnie jego Pan preferuje?

Piotr Boroń: Liczne jego stwierdzenia, pojedyncze zdania mają wielką moc. Gdy np. stwierdza w „Memoriale do Napoleona III” z października 1854 roku, że „Rosja jest wielkim komunizmem…” to jakże nie uważać go za największego wieszcza, który jakimś nadludzkim instynktem przewiduje ustrój, który został tam oficjalnie zadekretowany w wiele lat po jego śmierci.

Ale akurat w tym przypadku oddałbym cześć nie tyle jego prorokowaniu, co chłodnej kalkulacji, na którą było go stać, gdyż posiadał tak obfite, a po prostu domowe przygotowanie politologiczne, że widział zjawiska dzięki znakomitej analizie danych.

Piotr Motyka: Proszę zatem o przybliżenie jego rodziny, jeżeli miała tak decydujące znaczenie dla jego bystrości umysłu.

Piotr Boroń: Jego ojciec, Wincenty Krasiński był najpierw ni mniej ni więcej jak prawą ręką Napoleona Wielkiego w sprawach polskich (jako dowódca wszystkich Polaków w służbie Francji), a następnie podobne usługi oddawał carowi Aleksandrowi I i Mikołajowi I, jako namiestnik tego ostatniego w Królestwie Polskim. Był za to przez współczesnych krytykowany i ja osobiście również traktuję jego służbę u cara jako kolaborację, niemniej dla naszych rozważań musimy wyciągać z tego przede wszystkim wniosek, że poprzez rozmowy ze swym ojcem Zygmunt Krasiński otrzymał nie tylko z pierwszej ręki wiedzę o faktach, ale i doskonałą szkołę rozumowania politycznego. Co byśmy nie zarzucili jego ojcu, Zygmunt przy rodzinnym stole otrzymywał nieporównanie większą wiedzę niż Adam Mickiewicz w Zaosiu koło Nowogródka.

Piotr Motyka: Ale nie poszedł drogą kariery, a skazał się – wierny swym poglądom – na odosobnienie.

Piotr Boroń: Za to cenię go najbardziej i życzę wszystkim politykom podobnej wrażliwości, a nawet podobnych poglądów, jakie miał Zygmunt Krasiński.

Piotr Motyka: A zatem przybliżmy ich więcej naszym czytelnikom, aby zachęcić do czytania całych jego dzieł.

Piotr Boroń: „Rosja jest wytworem i zbiorem pierwiastków najbardziej złowrogich i najbardziej rozkładowych, jakie są w historii. Zepsucie, wyrafinowanie ostatnich czasów Bizancjum, przeszło w jej kościół i w jej dyplomację. Srogość nieubłagana a zimna chanów mongolskich stała się sprężyną jej administracji.” – pisze Krasiński, a ma na myśli doświadczenia historyczne, które wyryły niezatarte piętno na naturze władzy rosyjskiej już na wieki. Nawiązuje do ścisłych związków religijno-politycznych Moskwy z Bizancjum, sięgających XV wieku, ale nawet do XIII wieku, gdy Ruś znalazła się pod panowaniem mongolskim, a książęta moskiewscy „najdoskonalej” wpisali się w system dominacji chanów i wynieśli Moskwę do pozycji hegemona wobec całej Rusi.

Pisze też, że Rosja w XIX wieku jest państwem „rządzonym przez władzę zarazem wojskową i teokratyczną; ta władza zaś, równa terrorowi z roku 1793 w okropności, jest od niego nierównie wyższą w swojej organizacji i w swojej zdolności trwania. Danton, Marat, Robespierre to figury blade, jeżeli się je postawi obok rewolucjonistów takich, jak Iwan Groźny, jak Piotr Wielki, jak Mikołaj I. Sami tylko cesarze rzymscy, władcy motłochu, stojącego na granicy socjalizmu, mogliby godnie znieść to porównanie.” Pozostaje zgodzić się z jego stwierdzeniem, że Rosja to państwo militarne, pchane do celów imperialistycznych przy pomocy prawosławia, ściśle związanego z władzą świecką carów. Wyjaśnienia wymaga może porównywanie Rosji do Francji w czasach wielkiej rewolucji. Myślę, że ma to na celu uświadomienie Napoleonowi III, że istnieje duża zbieżność w naturze państwa carów z tą, jaka uczyniła piekło na ziemi w ojczyźnie Napoleona III. Porównuje, bijąc na alarm, by Francja przyłączyła się do wojny krymskiej przeciw Rosji, by ją powstrzymała w imperialnych zapędach i ratowała przed zalążkami zła, które tkwią w niej od wieków, a co pewien czas rozwijają się w postaci agresji.

Kogoś może dziwić nazywanie władców rosyjskich rewolucjonistami, ale zapewniam, że to tylko efekt postrzegania rewolucji przez pryzmat 1917 roku, gdy Lenin posłużył się ludem do przewrotu i w literaturze marksistowskiej (która wciąż w Polsce ma poważne wpływy) przedstawia się rewolucję jako wolę ludowej większości, czym chce się usprawiedliwiać wszelkie jej zło. Otóż, faktem jest, że w Rosji dokonywali rewolucji sami władcy, którzy wbrew przytłaczającej większości a za pomocą aparatu rządowego gwałcili wolność wyboru i narzucali swoje pomysły. Iwan Groźny czy Piotr Wielki terroryzowali poddanych przy pomocy zbrojnej kadry swoich sługusów. Pomysły o „rewolucji kulturalnej”, polegającej na obcinaniu dłuższego zarostu u bojarów, rodziły się w głowie cara Piotra, a nie wynikały z wolnego wyboru mody na golenie twarzy. Jeżeli przyjrzymy się bliżej dziełu Lenina to – prawdę rzekłszy – i tu musimy skonstatować, że choć posłużył się atakiem podburzonego tłumu na siedzibę rządu – Pałac Zimowy to w późniejszych latach rewolucji bolszewickiej dokonywali rewolucji ludzie z jego ścisłego grona współpracowników oraz policja polityczna, a nie lud, który stał się ostatecznie ofiarą tych rządów. Krasiński wszystko to widzi, bo ma świadomość długiego trwania procesów i nie rozpraszają go drobne bodźce w postaci jednostkowych deklaracji wyalienowanych republikanów, których można umieszczać w słownikach jako chlubne wyjątki, ale nie przeczą powszechnym trendom.

Piotr Motyka: A jak Zygmunt Krasiński widzi Polskę?

Piotr Boroń: Najlepiej oddajmy głos jemu samemu: „Polska była naprawdę dziełem mądrości boskiej i boskiego przewidywania, postawionym przez Opatrzność pomiędzy ludźmi różnego pochodzenia i różnych popędów, Turkami, Moskalami i Niemcami, na to, by trzymała na wodzy pierwszych w ich zamachach na chrześcijaństwo, drugich w ich zamachach na cywilizację, trzecich w ich zamiarach nieprzyjacielskich względem plemienia słowiańskiego. […] Położona pośród tych państw różnych, oddzielała jedne od drugich, przez to utrzymywała każde w jego właściwych granicach i w naturalnej, uprawnionej sferze jego działania. Głęboko katolicka, a zarazem zachwycona tradycjami starożytności rzymskiej, w nieustannych stosunkach z Włochami i z Francją, ona odpierała barbarzyństwo ze wszystkich stron, pracowała bez przerwy nad unią schizmy z kościołem rzymskim, a powstrzymując nienasyconą chciwość germańską, rozszerzała na Słowiańszczyznę cywilizację Zachodu.

To było prawdziwe dzieło porządku, to było wykonywanie systemu zachowawczego na ogromną skalę. To też od tego zamachu, co wymazał Polskę z listy państw, nie było już nigdy porządku, nie było stanu rzeczy prawdziwie stałego w Europie. Nie widziało się nic, tylko albo rewolucje wewnętrzne, albo wojny między ludami w celu wzajemnego ujarzmienia. Nie mogło być inaczej. Równowaga, ustanowiona przez samego Boga i przez dwanaście wieków historii, była zniszczona; żeby ją zastąpić, musieli kolejno jedni wynosić się bez miary wysoko na szalach przeznaczenia, drudzy spadać bez miary nisko.” W innym miejscu podkreśla, że tylko silna, odbudowana Polska, zdolna przeciwstawić się carskim zakusom, może być gwarancją bezpieczeństwa zachodniej cywilizacji i pełnić role stabilizatora w stosunkach międzypaństwowych. Kiedyś – jako Antemurale – taką rolę pełniliśmy i przy haniebnej zgodzie rządzących, zostaliśmy jej pozbawieni.

Piotr Motyka: Rzeczywiście, podziwiać można, z jaką kompetencją wieszcz Krasiński zestawia logicznie całe procesy dziejowe.

Piotr Boroń: Na koniec przytoczę jeszcze jeden fragment z „Memoriału”, który co prawda wywodzi wątek z Rosji, ale ostrzega cały świat przed lewicowym myśleniem i postępowaniem: „Ona także zapowiada erę nową, nieznaną; ona także obwieszcza nowego Boga, nowy kościół, przyjście nowego społeczeństwa, religię poddaną w niewolę świeckiej władzy, duszę poddaną ciału, zniesienie wszelkiej arystokracji, wymazanie indywiduum ludzkiego z księgi żywota, równość absolutną – (osiągniętą co prawda przez najohydniejszą tyranię, ale ona inaczej osiągniętą być nie może) – wreszcie zapowiada wyrzucenie zasad własności z organizacji pracy. Na ukoronowanie zaś całego tego systemu obiecuje używanie zwierzęce na jedyną pociechę rodu ludzkiego.” Ten profetyczny tekst nie wymaga tłumaczenia, a wręcz przeraża spełnianiem się czarnej wizji naszego wieszcza co do losów świata nawet w półtora wieku po jego śmierci.

Piotr Motyka: Do jakich dzieł Krasińskiego zachęca Pan w szczególności?

Piotr Boroń: Począwszy od jego listów z czasów wojny krymskiej, a w szczególności cytowanego „Memoriału do Napoleona III” oraz Guizota, Piusa IX czy innych. „Nie-boska komedia” to wręcz kopalnia mądrości, w której interpretatorzy po dziś dzień znajdują coraz nowsze myśli, godne głębokiej analizy. „Przedświt” to nie tylko rozliczenie osobiste autora, ale znakomita ocena roli polskiej szlachty jako stanu, a temat ten – ubolewam – jest w naszej literaturze bodaj najbardziej zakłamany. W tym samym utworze znajdujemy ciekawe poglądy na mesjanistyczną rolę Polaków w dziejach świata. Zachęcam, by przejąć się tym, co pisze o ponadczasowych relacjach narodu polskiego z Panem Bogiem. Z kolei jego wczesny dramat „Irydion” przenosi nas w rzymską starożytność, wciąż powracającą w ludzkich namiętnościach i stosunku do władzy. W czasach, w których żyjemy, największą popularnością cieszą się krótkie, zwięzłe wyrażenia, więc można zacząć od złotych myśli Zygmunta Krasińskiego w wydaniu z 1912 roku, umieszczonych nawet w moim ulubionym serwisie Polona w Internecie, a ich lektura i analiza zapewnia wiele satysfakcji. Życzę ubogacającej lektury.

Piotr Motyka: Wszystkiego dobrego, serdecznie dziękuję za rozmowę, Bóg zapłać!

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

One thought on ““Czytajmy Zygmunta Krasińskiego!” – zachęca historyk Piotr Boroń [NASZ WYWIAD]

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>